CBAM, czyli unijny mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2, ma być tarczą dla europejskiego przemysłu. Zdaniem przedstawicieli Grupy Orlen, choć w teorii jest to dobre narzędzie, wymaga jeszcze dopracowania. W branży nawozów widać bowiem przypadki omijania nowego mechanizmu. Jak podkreślają, o ile w niektórych sektorach trzeba uszczelnić system, o tyle w innych trzeba zupełnie zrezygnować z jego wprowadzenia.
– Mechanizm CBAM, który wprowadziła Unia Europejska, może być całkiem dobrym systemem do tego, żeby chronić rynek i przemysł europejski. Wciąż jednak nie widzimy efektu działania tych regulacji. Naszym zdaniem są one mocno niedopracowane. Albo skupiamy się na ochronie, albo pozwalamy części rynku działać bez względu na wszystko i omijać regulacje CBAM – mówi agencji Newseria Witold Literacki, wiceprezes zarządu ds. korporacyjnych w Orlen SA.
CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) to unijny mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji dwutlenku węgla. Dotyczy on importu niektórych towarów do Unii Europejskiej, a jego celem jest wycena emisji gazów cieplarnianych wygenerowanych przy ich produkcji w krajach trzecich. Mechanizm został wprowadzony jako tarcza przed zjawiskiem tzw. ucieczki emisji. Dochodzi do niej wówczas, gdy przedsiębiorstwa z siedzibą w UE przenoszą produkcję wysokoemisyjną za granicę, gdzie polityka klimatyczna jest mniej rygorystyczna, a następnie eksportują swoje produkty na unijny rynek. To oznacza, że produkty z Unii Europejskiej zastępowane są tańszymi importowanymi produktami o wyższej emisji dwutlenku węgla. Poprzez CBAM importowane towary również mają ponosić koszt emisji. Ma to wyeliminować przewagę konkurencyjną opartą na taniej, ale szkodliwej dla klimatu produkcji.
– Pomysł z CBAM jest dobry, natomiast czy powinniśmy się opierać wyłącznie na nim w rozwoju gospodarki unijnej i produkcji na terenie Unii Europejskiej? Szczerze mówiąc, nie. Powinniśmy być konkurencyjni sami w sobie, a nie polegać wyłącznie na tym, że ograniczymy dopływ tańszych produktów spoza Unii – podkreśla Witold Literacki.
