Parlament Europejski jest gotowy rozpocząć negocjacje z Radą UE w sprawie wprowadzenia cyfrowego euro. Jednocześnie Europejski Bank Centralny (EBC) przygotowuje się do pilotażu, który ma ruszyć w drugiej połowie przyszłego roku. Bank szacuje, że jeśli przepisy w tej sprawie udałoby się przyjąć w tym roku, pierwsza emisja cyfrowej waluty mogłaby nastąpić w 2029 roku.

Parlament Europejski w lipcu br. zgodził się na rozpoczęcie negocjacji z Radą UE w sprawie przepisów dotyczących cyfrowego euro. Negocjacje będą prowadzone z Radą UE, której pracom w drugiej połowie 2026 roku przewodniczy Irlandia.

Cyfrowe euro to unijny projekt, którego celem jest wprowadzenie cyfrowej formy pieniądza. Ma to być cyfrowa waluta emitowana przez EBC i dostępna dla wszystkich w strefie euro.

– Europa potrzebuje cyfrowego euro, ponieważ musimy zaradzić niedopuszczalnemu poziomowi zależności w obszarze płatności cyfrowych. Jesteśmy w 100 proc. zależni od dostawców spoza Unii Europejskiej oraz od decyzji podejmowanych poza nią – podkreśla Fernando Navarrete, hiszpański poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia Partido Popular oraz EPL, sprawozdawca, który będzie przewodniczył zespołowi negocjacyjnemu PE.

Cyfrowe euro ma być łatwe w użyciu i przystępne ze względu na podobieństwo do innych rozwiązań w zakresie płatności cyfrowych. Obywatele mają mieć dostęp do niego za pośrednictwem specjalnego rachunku w cyfrowym euro lub e-portfela, udostępnianych przez ich bank lub innego pośrednika. Utworzenie podstawowego portfela cyfrowego euro i korzystanie z niego będzie bezpłatne. Planuje się wprowadzenie limitu kwot cyfrowego euro, jakie osoby fizyczne mogą posiadać w danym momencie w swoim portfelu. Dzięki temu ma być wykorzystywane głównie jako środek płatniczy.

– Dane osobowe i prywatność stanowią najwyższy priorytet przy projektowaniu cyfrowego euro, dlatego przewidzieliśmy dwie różne funkcjonalności. Mamy wersję online, która bardziej przypomina to, co już znamy, na przykład systemy kartowe lub płatności natychmiastowe. Poziom prywatności jest nawet wyższy niż ten, który obowiązuje w przypadku porównywalnych cyfrowych środków płatniczych – tłumaczy hiszpański europoseł. – W przepisach przewidzieliśmy również możliwość stworzenia tzw. funkcjonalności offline, której poziom prywatności jest równoważny z poziomem zapewnianym przez gotówkę. Nie ma więc pośrednika, połączenia, rejestru. Cała transakcja odbywa się bezpośrednio między urządzeniami płatnika a odbiorcy. Nikt więc nie ma o tym wiedzy, ponieważ nie ma nikogo pośredniczącego.

Pośrednicy tacy jak np. banki mieliby dostęp do danych osobowych jedynie w zakresie wymaganym prawem unijnym, w tym m.in. przepisami o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Wykorzystywanie danych do celów komercyjnych wymagałoby wyraźnej zgody użytkowników.