W ubiegłym roku na krztusiec zachorowało ponad 32 tys. osób. To ok. 35 razy więcej niż rok wcześniej. Ostatnie tygodnie przynoszą wyhamowanie tendencji wzrostowej, ale Główny Inspektor Sanitarny przestrzega przed tą groźną chorobą i wskazuje na konieczność szczepień u dzieci już w okresie niemowlęcym i szczepień przypominających u dorosłych. Dużą rolę w promowaniu tej jedynej formy profilaktyki odgrywają pielęgniarki, które nie tylko informują o korzyściach ze szczepień, ale też mogą do nich kwalifikować.

– Zakażenia krztuścem są zwykle związane z dużą zachorowalnością, ponieważ jest to choroba bardzo zakaźna. Jedna osoba chora, jeżeli w jej otoczeniu są osoby niezaszczepione, może zarazić nawet kilkanaście innych osób – mówi agencji Newseria dr n. med. Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny. – Krztusiec jest chorobą, która wywołuje różnego rodzaju objawy, w zależności od wieku chorego. Mieliśmy w zeszłym roku jeden przypadek śmiertelny niemowlęcia, które zachorowało na krztusiec i doznało powikłań w postaci zapalenia mózgu. To jest najgorsza postać tej choroby i ona występuje najczęściej właśnie u niemowląt.

Rok 2024 został nazwany przez lekarzy rokiem krztuśca. Z danych NIZP PZH-PIB, przedstawionych podczas konferencji w GIS, wynika, że liczba zachorowań wyniosła 32,4 tys. osób. Zaraportowano ok. 35 razy więcej przypadków niż w roku 2023. Są to tylko przypadki zgłoszone do systemu, ale w rzeczywistości znacznie więcej osób mogło przejść tę chorobę. Dla porównania między 2020 a 2023 rokiem liczba przypadków wynosiła między 182 a 922. Od 1990 roku najgorszy pod tym względem był 2016 rok, kiedy liczba ta wyniosła ponad 6,8 tys. Tegoroczne statystyki są już bliskie tego poziomu, choć są nieco niższe niż rok temu.

– Ostatnie tygodnie pokazują, że mamy mniej więcej 10-krotny spadek zachorowalności na krztusiec w stosunku do tego samego miesiąca ubiegłego roku, ale nie wiadomo, jak się sytuacja rozwinie. Po wakacjach dzieci wrócą do szkół, zaczną znowu wymieniać między sobą materiał biologiczny i być może znowu dojdzie do wzrostu zachorowań – mówi dr Paweł Grzesiowski. – Ubiegły rok stał się rekordowy właściwie z nieznanych bliżej przyczyn, bo nie wydarzyło się nic drastycznego, co by miało uzasadnić tak duży wzrost zachorowań. Oczywiście jednym z elementów jest to, że bardzo dużo osób dorosłych nie przyjmowało regularnie szczepionek przypominających przeciwko krztuścowi, a też część dzieci unika tego szczepienia ze względu na decyzję rodziców. Może zatem doszło do pewnej kumulacji różnych czynników, które spowodowały eksplozję zachorowań na krztusiec.

Prof. Ernest Kuchar, ekspert Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Chorób Infekcyjnych, ocenia, że mogły się do tego przyczynić także popandemiczny dług zdrowotny, kiedy przez kilka miesięcy nie mieliśmy pełnego dostępu do systemu ochrony zdrowia, oraz pojawienie się nowych szczepów choroby.